Zmiany – o przeszłości i przyszłości mechaniki gry w World of Tanks

Kilka dni temu, w serwisie Gamasutra, pokazał się artykuł (bardziej: tekst sponsorowany), w którym Wargaming twierdzi, że odchodzi od modelu pay-to-win na free-to-win. W długim artykule, WG rozwodzi się na temat modyfikacji, jakie wprowadzają w ekonomii World of Tanks.

Czytając artykuł, trudno nie zgodzić się z postawionymi diagnozami i metodami przyjętymi przez Wargaming ale… ale warto zastanowić się dłużej, nad długofalowymi efektami prowadzonej polityki.

Zacznijmy od tego, że model ekonomiczny przyjęty przez Wargaming na samym początku był tym, co mnie do tej gry przyciągnęło i w niej zatrzymało. Mówię wprost i otwarcie: uważam, że model biznesowy World of Tanks jest najlepszym, ze wszystkich gier, w które grałem online (a mimo, że ich nie lubię – było ich wiele). Przede wszystkim dlatego, że nie czułem się nigdy zmuszony do płacenia a zarazem nigdy nie czułem się “lepszy”, dlatego że płacę. Czołgi premium miały świetny balans a amunicja była dostępna dla każdego – niezależnie czy chciał kupować konto premium czy nie.

Oczywiście, model ten premiował graczy zrzeszonych w silnych klanach, którzy zarabiali grube dziesiątki tysięcy “golda” miesięcznie i mogli sobie pozwolić na najdroższe dodatki do czołgu.
Rzecz w tym, że mimo zwiększonego potencjału – ich wyniki wciąż zależały od losowania bitwy, od ich stanu psycho-fizycznego w danym dniu. Jasne, ich czołg jeździł 5% szybciej i miał 20% większą szansę na przebicie ale wciąż – ginął tak samo jak każdy inny. Dodatkowo – w dalszej części artykułu chciałbym zastanowić się i wykazać, że zmiana bieżącego modelu nie niesie za sobą zmiany w tej materii.

To daleko posunięte stwierdzenie, ale spróbujmy się zastanowić czy na pewno – co zmieniło się w otoczeniu World of Tanks, że Wargaming szuka zmiany modelu? Ktoś może zakrzyknąć: “czują oddech Warthunder, który jest lepszy bo obsługuje procesory wielordzeniowe!!!!”. Rzecz w tym, że w mojej ocenie, Warthunder nie przebije World of Tanks – nie w zakresie czołgów. Gaijin może spokojnie zmieść z powierzchni growej mapy World of Warplanes bo Wargaming nie odrobił tam lekcji – zespół był zbyt mały, niedoświadczony a firma łączyła rozwój czołgów i samolotów kiedy Gaijin, podobnie jak Wargaming na początku z czołgami, skupiał się tylko na samych samolotach.
Zmieniło się przede wszystkim postrzeganie World of Tanks oraz okazało się, że to gra idealna do e-sports. World of Tanks przebił się do mainstreamu a transmisje z pojedynków przebijają sposobem organizacji, rozmachem i popularnością Starcrafta. Wargaming to dostrzegł i tylko ślepy nie zauważy, że obecnie większość działań autorów WOT-a zmierza w kierunku e-sports.
Powstanie PRO ligi, finały IEM, kilka oficjalnych turniejów na zasadzie ESL (przy współpracy z ESL) – to jest przyszłość w jaką wierzy Wargaming. Tam są pieniądze, splendor i mainstream. Ba, nawet “pierwsza kampania na CW” ma w sobie wiele z e-sports. Niby chodzi o uatrakcyjnienie rozgrywki ale wiadomo, że to nie wszystko.

Rozmawiałem niedawno ze znajomym z PTS, liderem jednej z najlepszych drużyn w pro-lidze, który stwierdził wprost: chcesz się liczyć w WOT? Zapomnij o CW. CW się nie liczy, CW to przeszłość, CW to zabawa dla dzieci. Liczą się dziesiątki tysięcy osób wpatrzonych w transmisję live, kiedy Twój zespół gra ze SPALE, Odem Mortis czy inną PANDA Squad. Liczy się Meet your makers, Mousesports czy Dragonborns Odem Mortis.

Po chwili refleksji: tak, przyznaję i chyba każdy, kto się temu przyjrzy, przyzna nam rację – w świecie WOT liczy (i będzie się coraz bardziej liczył) tylko esports i turnieje. To dlatego, tworząc PSQD przyjąłem założenie, że ESL i turnieje będą oficjalnie wspierane w ramach klanu a ich istnienie i organizacja są na głównych pozycjach dalszego rozwoju klanu.

Ok, wróćmy więc do początku: co ma to wszystko wspólnego ze zmianą mechaniki ekonomii gry? Jakiś czas temu pokazała się bardzo ciekawa analiza modelu ekonomicznego gry, z której wynikało, że w źle zbalansowanej ekonomii WOT, czołgi premium, zabijają część dochodu dla WG, który mógłby pochodzić z konwersji golda na kredyty (vel: wymiana złota na srebro). Relacja 400 do 1 jest zbyt mało opłacalna dla gracza, by wybrał tę drogę rozwoju – woli kupić czołg premium, inwestycja w którego, po przeliczeniu jego kosztu ze złota na srebro, zwróci się średnio po ok. 400 udanych walk. Czy dzwoni Wam już dzwoneczek w uszach?

W 8.6, oprócz potężnego nerfa artylerii, Wargaming wprowadza zmiany w cenach pocisków oraz zarobkach czołgów, także czołgów premium. Umożliwiając zakup osprzętu do czołgu za kredyty zamiast gold, WG niby realizuje założenie wyrównywania szans ale zarazem… zarazem zmniejsza zarobek netto. Mając ogólnodostępną amunicję premium, wszystkie dodatki, wiadomo że większość ludzi zaczyna z nich korzystać. To już nie jest okazyjne kilka pocisków w magazynie, to nie jest temat, który dotyczy tylko najlepszych graczy w grze. Teraz każdy, największy “pomidor” na mapie, ma załadowane pociski premium i nie obawia się z nich skorzystać. Efekt: musisz robić podobnie. Efekt drugi? Robiąc podobnie, zwiększasz obrót srebra w grze, zarazem zmniejszając swój dochód.

W praktyce oznacza to wydłużenie czasu potrzebnego na zwrot z inwestycji w postaci zakupu czołgu premium lub zakup kolejnego czołgu premium. Oznacza to również wydłużenie czasu potrzebnego na zarobienie na kolejne czołgi czy osprzęt… widzicie tego diabełka, który się właśnie pojawił przed oczami? Tak, przecież jest możliwość by przyspieszyć rozwój – po co ci ta góra złota? Przekonwertuj na srebrniki! Po słabym kursie, nieadekwatnym do realnej wartości pieniądza. Nie chcesz dokładać? Hej hej – esports tędy!

A wyrównywanie szans? Jakie wyrównywanie szans! Nie należy mieć pretensji do firmy, że chce zarobić – to jest jej biznes, z tego utrzymują się rodziny jej pracowników, ale to wyrównywanie szans jest podobne do dotacji unijnych – masz przed sobą całą masę możliwości… jeśli spełnisz te 100 warunków, które spełnia 5% populacji. Chodzi o to, że tak w CW jak i w esports, nie wejdziesz “z ulicy” i nie pokonasz najlepszych drużyn w danej dyscyplinie. Nie pokonasz drużyny złożonej z pół-bogów, którzy indywidualnie wymiatają a drużynowo trenują codziennie po dwie godziny. Klasa “bogatych” w WOT będzie wciąż bogata i będzie miała jeszcze większą przewagę nad resztą graczy a klasa średnia będzie musiała wydać jeszcze więcej pieniędzy, ciężko zarobionych w realnej pracy, by skracać dystans do bogów CW i esports.

Wyrównywanie szans? Raczej tworzenie “długiego ogona“. Z czysto ekonomicznego punktu widzenia – nie mam pretensji i nie mam problemów. Z czysto growego punktu widzenia – jestem ciekaw, w którym momencie gra straci dla mnie główny haczyk, który mnie do niej przyciągnął i w niej utrzymał